Wylinka, urwane oraz połamane kończyny :(
Witam wszystkich.
3 dni temu mój ptasznik białokolanowy L15-16 (samiczka) przeszedł wylinkę. Dzięki zachowaniu dużej wilgotności pająk bez problemów przeszedł wylinkę (wszystko wyszło) POZA jedną przednią kończyną (pierwsza długa łapka, nie ta krótka) która była bardzo powyginana i wciąż 'podłączoną' do skóry po wylince na wysokości kolana. Skóra była ciągnięta za sobą i przeszkadzała pająkowi dlatego na następny dzień postanowiłem pająkowi pomóc i delikatnie wyciąć skórę wokół kończyny ponieważ pomyśłałem że być może kończyna ta jeszcze będzie do odratowania, a pozostałości starej skóry odlecą po kilku dniach lub jeśli kończyna będzie dla pająka balastem to sam sobie ją amputuje. Początkowo pająk nie miał nic przeciwko i delikatnie zacząłem kroić nożyczkami skórę wokół kończyny jednak pająk po chwili zaczął się gwałtownie ruszać a po kilku sekundach wygięta kończyna dosłownie została mi w rękach. Nie przeciąłem kończyny, po prostu PEŁNA kończyna w skutek nagłego szarpnięcia ze strony pająka po prostu została mi w rękach. Nie było to celowe i chodź bardzo zabolało mnie to że pająk będzie kaleką to zważywszy na zaistniałe okoliczności (bardzo powyginana kończyna) pomyślałem że przynajmniej wyręczyłem pająka, a ten nie będzie musiał sobie jej sam amputować. Na moje nieszczęście zauważyłem że obok pająka leży wyrwana druga kończyna (pierwsza długa kończyna po przeciwnej stronie) chodź na prawdę nie mam pojęcia jak do tego doszło ponieważ do skóry przyczepiona była tylko jedna kończyna o której napisałem wyżej, a cała operacja była wykonana tak delikatnie jak to było tylko możliwe. Jestem hodowcą już ponad 6 lat i chodź nie miałem wcześniej podobnej sytuacji wiem że pająk będzie żył, a kończyny odrosną po kilku wylinkach dlatego zostawiłem pająka w spokoju. Wieczorem pajączek się umył i troszkę pochodził (przesunał się w 2-3 inne miejsca) i z resztą kończyn wszystko było okay. Dzisiaj gdy pająk się przesunął zauważyłem że ma połamane niemalże wszystkie kończyny :( przy samym końcu odnóży gdzie jest mały odcinek gdzie ugina się łapka (gdzie znajdują się haczyki), nie mam pojęcia jak do tego doszło ponieważ wczoraj z resztą kończyć wszystko było okay, a pająk powoli zaczął dochodzić do siebie i nabierać siły.
Jak do tego doszło? Czy powodem może być to że gdy pająk w nocy się przesunął i stanął na pozostałe kończyny to te nie wytrzymały oporu i złamały się przy końcu odnóży? Jak będzie wyglądać teraz życie pająka? Czy złamane końcówki odnóży odpadną, a pająk będzie się opierał na pozostałościach? Wciąż nie wiem czy rzeczywiście są połamane wszystkie kończyny (nie licząć małych łapek rączek - z nimi wszystko okay) ponieważ pająk leży w pozycji gdzie trudno mi zobaczyć wszystkie kończyny jednak jestem niemal pewien że przy końcu odnoży są złamane 3 długie kończyny ponieważ:
a) kończyny na końcu są wygięte w dość nienaturalny sposób
b) pająk gdy przed chwilą się przesunął to na 3 kończynach nie opierał się nie na sztywnych łapkach a właśnie na "ugiętych" przy końcu przez co było widać jak kuleje
Czy mogę pająkowi jakoś pomóc poza zostawieniem go w spokoju? Jak będzie wyglądać teraz jej życie? Bardzo proszę o hodowców którzy mają podobne doświadczenie lub wiedzę na ten temat do wypowiedzenia się ponieważ bardzo boli mnie gdy widzę jak mój pajączek cierpi i jak bardzo będzie utrudnione jej życie :(
Gdy pajączek przesunie się w inne miejsce to wykonam zdjęcia ponieważ aktualnie leży ona teraz w takim miejscu że ledwo ją widać.