Ewolucja a przystosowanie ptaszników do zmiennych warunków klimatycznych.
  • 22-11-10, 00:52
    Michallewczuk
    Ewolucja a przystosowanie ptaszników do zmiennych warunków klimatycznych.
    Natchnęło mnie po kilku przeczytanych dziś tematach.

    A mianowicie - czy wraz ze zmianami klimatycznymi (w szerokim zakresie czasowym) ewolucja pająków szła na równi w parze z takimi zmianami klimatu ?
    Może uściślając, pająk posiadając pewien zakres temperatur, wilgotności w którym jest w stanie normalnie funkcjonować (pomijając optimum) na przestrzeni czasu zmian klimatycznych zmieniał całe te spektrum dostosowując się do nowych warunków a może te skrajne są pewną furtką natury na zachodzące zmiany w środowisku ?
    Pomijając już np wielkość choć takie zmiany w anatomii też były zapewne nie bez znaczenia.
    Cofając się dla przykładu do czasu gdy Europa była pod wpływem zlodowacenia (np okres plejstocenu) gdy klimat choćby Afrykański był zgoła inny od dotychczasowego. Według moich niczym nie popartych przemyśleń np taki rodzaj Pterinochilus (o ile wtedy istniał) występował w zgoła innych warunkach niż dzisiejsze i opcje są:
    - występował w innych miejscach niż dotychczas
    - występował w formie znanej dzisiaj będąc przystosowanym do panującego wtedy klimatu
    - występował w formie innej niż dziś nam znana i ewoluował na przestrzeni lat w to co teraz znamy
    - nie występował w ogóle
    - inne

    Mam nadziej że ktokolwiek coś z tego zrozumie. Jestem świadom że nie da się konkretnie tego wytłumaczyć tym bardziej że nikt wtedy się nie zajmował tym co teraz jest pod pojęciem arachnologia.
  • 22-11-10, 01:52
    BakuBak
    oragnizmy które zawierają sie w gatunku są w rzeczywistości " płynne " , zmiany klimatu sa mało istotnym czynnikiem ewolucyjnym i w wiekszości pzypadków gatunek po nich poprostu sobie dryfuje , natomiast docieranie do granic przewaznie stymuluje specjacje która albo si euda albo i nie
  • 22-11-10, 02:22
    Glaurung
    Nie chce mi się wypowiadać odnośnie każdego z myślników odnośnie zlodowacenia. Trochę czytałem o teoriach ewolucji choć biolog jednak ze mnie marny nawet jak na amatora. Jednak sądzę, że w czasie zlodowacenia sporo gatunków po prostu wymarło a jak zaczął się okres sprzyjający to rozpoczęła się ekspansja i powstawanie nowych gatunków. Część mogła się przystosować do niższej temperatury na terenach gdzie warunki aż tak bardzo się nie zmieniły (nie wchodźmy lepiej w szczegóły o jak bardzo dużych odchyłach mowa). Były okresy globalnych katastrof, gdy np wyginęło ogółem ok. 96% gatunków na granicy permu i triasu (jakieś 250 mln lat temu), ale jak to ktoś ujął ładnie - mało kto o tym wie, bo dinozaury miały lepszych speców od reklamy. Jak widać fauna i flora jakoś się z tego podniosła i wciąż zaskakuje biologów przy nowych odkryciach swoją różnorodnością (zarówno żywych organizmów jak i skamielin).
    Ale zadałeś konkretne pytanie:

    Cytat:

    Zamieszczone przez Michallewczuk Zobacz posta
    czy wraz ze zmianami klimatycznymi (w szerokim zakresie czasowym) ewolucja pająków szła na równi w parze z takimi zmianami klimatu ?

    Jak dla mnie to całość wręcz zachodzi w krótszych odstępach czasowych i nie potrzeba do tego naukowców - nawet terraryści mogą mieć z tym styczność.
    Weźmy pod lupę choćby rodzaj Poecilotheria. Wystarczy porównać łatwość rozmnażania czy nawet po prostu trzymania tych pospolitszych gatunków, które szybciej się pojawiły szerzej w handlu. Większość z nich żyje na terenach gdzie zachodzą zmiany na przestrzeni roku. Mamy pory suche oraz deszczowe. Ale takir P. ornata czy P. fasciata jest dużo łatwiej rozmnożyć niż P. metallica które częściej były po prostu odławiane. Hodowcy nie często się cackają i każdemu pajakowi ustawiają inne okablowanie, czy słabsze/mocniejsze żarówki i większość ogółem ptaszników trzymana jest w podobnych warunkach temperaturowych (z wilgotnością jest już różniej) przez cały rok. Przy rozmnażaniu Poecilotherii zazwyczaj też jest podobna zasada, która jednak się przy P. metallica nie sprawdza za bardzo - hodowca jest wręcz zmuszony symulować pory roku u tego konkretnego gatunku.
    Inny przykład. Tzw. P. subfusca u których jeszcze dosyć niedawno był swoisty podział na "highland" i "lowland" (nie wchodźmy już w spory o nazewnictwo czy rozróżnienie bo nie o to chodzi). Lowlandy się świetnie trzymały w typowej wysokiej temperaturze a u highland można było zaobserwować sporą padliwość jeśli sie nie utrzymywało temperatury koło 22-24 stopni. Część hodowców nauczona doświadczeniem już wtedy twierdziła że w ciągu kilku pokoleń ta padliwość zostanie zredukowana.

    Z drugiej strony czasami ludzie rzucają tekstami: "ej, te pająki są zagrożone! czemu jako terraryści nie zrobimy ściepy? wzięłoby się sporo osobników które rozmnożyliśmy w naszych hodowlach i oddamy je do dżungli"
    Odpowiedź? Te pająki już na przestrzeni lat dokonały zmian i mogłoby to bardziej zagrozić gatunkowi powodując znaczne osłabienie puli genetycznej niż jemu pomóc. Nie dość, że przez pokolenia hodowcy na nie "chuchali i dmuchali", były wolne od pasożytów to jeszcze dochodzą te hodowlane "przyzwyczajenia" do trochę innego klimatu (jeśli ktoś chce dyskutować na temat sensu takiego wypuszczania pająków i ratowania gatunków, to proszę darować sobie to w tym temacie - zawsze do tego można stworzyć osobny temat, a tu nie róbmy offtopa)

    Dlatego sądzę, że zmiany i przystosowanie do zmian u ptaszników zachodzi znacznie szybciej.

    Edit: O baku to ślicznie ujął, krótko nazywając to po prostu "dryfowaniem" ;)