Dopuszczanie Poecilotheria striata - potrzebuję rady.
A więc tak.. Mam problem z łączeniem Poecilotheria striata, może opiszę sytuację..
Samica liniała w lipcu, mocno nakarmiona – ma jakieś 8DC.
Samiec nr 1 – ostatnia wylinka bodajże w kwietniu, staruszek – jakieś 5DC.
Wpuszczony do samicy około godziny 17, po wpuszczeniu nie działo się nic, samiec siedział na ściance w jednym kącie, samica w drugim. Zostawiłam go na noc. Rano ujrzałam samca martwego (6.11.2013) , lecz nie chyba nie za skutkiem samicy, być może padł z przyczyn naturalnych..
Samiec nr 2 – ostatnia wylinka w czerwcu – niecałe 4DC, napełniony.
Samiec wpuszczony do samicy po otwarciu paczki czyli około 12, po jakimś czasie (już wieczorem) zaczął intensywnie stukać do samicy, samica również. Samica podchodziła do samca, jednakże on się wówczas cofał jednakże dalej do siebie stukały, po chwili zauważyłam że samica już za nim gania, więc wyciągnęłam samca. Sytuacja powtarzała się przez 2 kolejne dni, wpuszczałam samca wieczorem, stukały do siebie przez jakiś czas, później samica wydawała się być agresywna w stosunku do samca dlatego też nie zostawiałam ich razem na noc.
Kilka dni później (15.10.2013) samiec wpuszczony do samicy około 18, początkowo nie przejawiały zainteresowania. Koło godziny 23 zaczęły do siebie stukać, zbliżały się ku sobie, stukały do siebie przez jakieś 30 minut, lecz gdy samica była już obok samca samiec się cofał i tak praktycznie w kółko.. Samica chyba już wtedy trochę za samcem biegała a on przed nią uciekał..
Postanowiłam że zostawię ich w spokoju i poszłam spać. Rano ujrzałam kuleczkę po samcu, samica zjadła go doszczętnie, nie zostało z niego więcej (resztek) niż z karalucha.
Samiec nr 3 – ostatnia wylinka w czerwcu – 4-4,5DC – prawdopodobnie napełniony u sprzedającego (resztki po pajęczynce), pewności nie ma.
Samiec wpuszczony do samicy koło godziny 22 (16.10.2013), od razu zaczęły spacerować po terrarium i intensywnie do siebie stukać, podchodziły ku sobie, stukały siedząc obok siebie praktycznie przez godzinę, jednak sytuacja się powtarzała – gdy samica podchodziła zbyt blisko dotykając odnóżami samca ten się wycofywał, gdy samica odchodziła, samiec podchodził. Praktycznie cały czas ich obserwowałam siedząc w oddali. Nie doszło do kopulacji, koło godziny 24 po prostu się rozeszły, wyciągnęłam wówczas samca obawiając się o jego życie (po doświadczeniach z wcześniejszym samcem).
I pytanie do was – co dalej?
Być może samiec nie jest napełniony? Zaczekać kilka dni?
Co było nie tak?