Przede wszystkim chce powitać wszystkich: zarówno starych jak i nowych użytkowników, jako że od kilku miesięcy moja aktywność w serwisie ograniczała się do rzucenia okiem na forum 2-3 razy w miesiącu. Czas matur jednak się skończył więc mam nadzieję, że częściej uda mi się podyskutować z Wami na forum. Przejdźmy jednak do rzeczy.
Kieruję ten artykuł przede wszystkim do osób początkujących lub średnio zaawansowanych które chciałaby zacząć hodowlę pająka z wyższej półki.
Hodowla agresywnych gatunków ptaszników zawsze wiąże się z ryzykiem ukąszenia\ucieczki pająka. Nawet doświadczonym osobom zdarzają się „wypadki przy pracy”, dlatego przy obcowaniu z takimi pająkami nigdy nie możemy tracić koncentracji. Prace przy nich absolutnie nie powinny być wykonywane gdy jesteśmy pod wpływem alkoholu, jesteśmy chorzy lub zmęczeni (działanie niektórych leków lub zwyczajne osłabienie organizmu może zaburzyć szybkość naszych reakcji, lub uniemożliwić trzeźwą ocenę sytuacji). Krótko mówiąc nie wykonujemy tego typu prac „na odwal”. Słyszałem również o przypadku, kiedy to nagły sygnał telefonu/domofonu spowodował u hodowcy chwilową dekoncentrację podczas przenoszeniu agresywnego gatunku, co skończyło się na szczęście tylko ucieczką pająka – pamiętajmy zatem aby nie dać się zaskoczyć lub zwyczajnie wyłączajmy telefon, domofon na czas wykonywania poważniejszych prac przy pająku.
Częstym pytaniem, jakie zadają sobie osoby chcące rozpocząć hodowle silnie jadowitego ptasznika jest: „Czy sobie poradzę?”. Niestety nikt nie jest w stanie udzielić odpowiedzi na to pytanie. Faktem jest natomiast, że najwięcej doświadczenia zdobywa się poprzez praktykę w obchodzeniu się z niebezpiecznym gatunkiem. Zazwyczaj poleca się w takim przypadku zakup młodego pająka i stopniowego „dostrajania” się do niego wraz z jego wzrostem. W przypadku małego pająka uważać musimy jedynie, aby pająk nam nie uciekł, a w przypadku ugryzienia nie powinniśmy spodziewać się poważnych konsekwencji – oczywiście o ile nie jesteśmy uczuleni na jad pająka. Kłopoty zaczynają się gdy pająk podrośnie i zaczyna stanowić zagrożenie dla otoczenia. Warto wówczas pomóc sobie wykonując proste narzędzia które pomogą nam przy obchodzeniu się z ptasznikiem. Nie jest to żaden dyshonor dla hodowcy, który wykorzystuje wszelkie dostępne środki aby zapewnić bezpieczeństwo sobie i pająkowi.
Chciałbym zaprezentować tu dwa proste, może wręcz banalne do wykonania „przyrządy” które mogą nam pomóc przy potencjalnie niebezpiecznych pająkach.
Tak wzrok was nie myli. Jest to kółko wycięte z kartonu z otworem w środku. Kółko to ma oczywiście nieco większą średnicę niż wynosi średnica pojemnika z pająkiem, zaś sam otwór jest takiej wielkości, aby pająk nie mógł uciec (w tym wypadku otwór ma 2,5 cm). Przez otwór można zraszać pająkowi podłoże lub podawać pokarm i wykonywać prace długą pincetą bez obawy że pająk wystrzeli z pojemnika jak z procy.
Tak natomiast wygląda to w praktyce – pająk na filmiku to raczej odważny osobnik Poecilotherii regalis ok. 8-9 wylinki.
http://pl.youtube.com/watch?v=sqp9AXMBj0A
Jest to przyrząd wykonany z trzydziestocentymetrowej pincety oraz plastikowego pojemnika po sałatce. Służy do nakrywania pająka na odległość. Ma to znaczenie zwłaszcza przy szybkich gatunkach, które przy zwykłym nakrywaniu mogą zwyczajnie podczas chwili nieuwagi zrobić sobie z naszej ręki autostradę A1:).
W spodzie plastikowego pojemnika wykonujemy ostrymi nożyczkami dwa równoległe otwory w odległości około 1 cm od siebie umożliwiające zamocowanie pojemnika na pincecie.
Tak to wygląda.
Żłobkowanie na pincecie doskonale utrzymuje pojemnik i nie pozwala na jego wyślizgnięcie.
A tak wygląda to w praktyce. Filmik z wykorzystaniem wanny i owego przyrządu. Pająk, choć słabo widoczny to dorosła samica Pterinochilus murinus. Do wyganiania pająka użyłem złamanego kijka do odsłaniania żaluzji .
http://pl.youtube.com/watch?v=3UhJKyNerZ8
Jeszcze jedna mała uwaga: Nie wiem czy jest to regułą, ale zauważyłem że agresywne pająki są znacznie bardziej skore do współpracy oraz stają się mniej agresywne podczas przekładania, gdy czynność tę wykonuje się podczas gdy one konsumują posiłek. Oczywiście pająk zwykle pozostawia jedzenie podczas prób wygonienia, jednak nie przyjmuje pozycji obronnej, oraz raczej niechętnie próbuje sprinterskich biegów. Trzeba jednak dobrze „dać się wgryźć” pająkowi w pokarm. Podać jedzonko, poczekać 15-20 minut i dopiero wtedy przystąpić do jego przenoszenia. Mimo to nigdy nie należy tracić czujności.
Pozdrawiam i zachęcam do kombinowania i wymyślania własnych „narzędzi” do pracy przy pająkach. Jeśli macie ciekawe pomysły możecie zamieszczać je w tym temacie.
Zaloguj się
Rejestracja

LinkBack URL
About LinkBacks




Odpowiedz z cytatem


"

Zakładki