Kieruję ten miniartykuł podobnie jak poprzedni do osób rozpoczynających swoją przygodę z hodowlą ptaszników. Pragnę przybliżyć wam trzy najważniejsze zasady którymi powinien kierować się każdy, który trzyma egzotyczne pająki w domu. Większość z was zapewne zaczyna z pająkami z rodzaju Brachypelma spp., Grammostola spp. lub podobnymi przy których może bezwzględne przestrzeganie tych zasad nie jest wymagane. Za jakiś czas jednak stwierdzicie, że leniwa Brachypelma która przesunie się w ciągu dnia 2 cm w lewo lub w prawo (o ile będzie miała dobry dzień) to nie to i będziecie szukali czegoś bardziej aktywnego – często równoznaczne jest to z pająkiem bardzo szybkim, a nierzadko silnie jadowitym i agresywnym. Już taki Psalmopoeus polecany na pierwszego pająka nadrzewnego potrafi zaskoczyć wyskakując z gniazda i robiąc rundę honorową po pokoju.
1.Skupienie :
Pierwsza i najważniejsza zasada każdego kto bierze się za trzymanie w domu jadowitego stworzenia. Należy mieć na uwadze fakt, że jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za siebie, ale i za pozostałych domowników, a nawet sąsiadów, dlatego wykonując wszelkiego typu parce zwłaszcza przy silnie jadowitych pająkach powinniśmy zachowywać maksymalną uwagę na tym co robimy – jak zwykł mawiać Mistrz Yoda „Skup się na chwili bieżącej, nie myśl o tym co będzie, ale o tym co jest”;) W tym wypadku doskonale się to sprawdza. Z tego też powodu pracy przy pająkach nie powinny wykonywać osoby zmęczone oraz będące „po kilku głębszych”.
2.Improwizacja :
Pająk pająkowi nie równy, nawet wśród jednego gatunku jeden osobnik będzie rzucał się z kłami „na sam nasz widok”, a inny będzie czmychał szybko do gniazda. Temperament może się również zmieniać w zależności od tego, czy pająk jest najedzony. Często spokojny osobnik po przejściu wylinki zaskakuje swoją agresywnością.
Również wszelkiego typu prace począwszy od zwykłego karmienia, a skończywszy na konieczności przeniesienia pająka do innego pojemnika wiążą się z pewnym ryzykiem. Sposobów na radzenie sobie z ptasznikami jest zapewne tyle, ile osób je trzymających i każdy po jakimś czasie wypracuje odpowiednią dla siebie metodę. Jednak nawet po jej wypracowaniu należy traktować każdą operację z pająkiem indywidualnie. Nie wpadajmy w rutynę, bo to najgorsze co możemy zrobić.
Wykorzystajmy naszą najpotężniejszą broń tzn. nasz umysł. Już praprzodkowie ludzi w epoce kamiennej (4,5 mln lat temu) potrafili wykonywać proste narzędzia a więc improwizujmy, kombinujmy, wykorzystajmy to co mamy pod ręką. Wszystkie chwyty dozwolone (oczywiście dopóki nie krzywdzą naszego podopiecznego).
W poprzednim artykule http://www.arachnea.org/forum/showthread.php?t=19580 zaprezentowałem dwa przydatne, zaimprowizowane „narzędzia”.
Chciałbym dodać do tego jeszcze jedno. Niekiedy dochodzi do takiej sytuacji, że pająk schowa się za jakimś elementem wystroju terrarium i nie ma go jak stamtąd wygonić. Pęseta w takim wypadku ze względu na swoją prostotę i niemożność wyginania nie zdaje egzaminu.
Warto zrobić sobie wówczas narzędzie ze zwykłych kuchennych słomek wtykając jedna w drugą. Dmuchając lekko w pająka można próbować zmusić go do przemieszczenia się na dogodniejszą do schwytania go pozycję. Dodatkową zaletą jest to, że można to zrobić przez niewielką szparę i nie trzeba szeroko otwierać terrarium.
3.Brak pośpiechu :
Jeśli widzę, że coś idzie nie po mojej myśli odpuszczam, robię przerwę – parzę sobie herbatę lub kawę i wracam do tego za jakiś czas. Być może pająk który jeszcze przed chwilą wykazywał chęć mordu rzucając się na pęsetę i nie zważając, że może sobie połamać na niej kły wróci do swojego gniazda z którym łatwiej będzie go przenieść do nowego lokum.
Jeśli posiadamy sporo pająków i zdarzy się nam konieczność jednorazowego przeniesienia kilku z nich warto zarezerwować sobie na to wolny dzień. Jeśli jesteśmy sami w domu odłączmy telefon i domofon aby nas nie dekoncentrowały. Jeśli w domu są pozostali domownicy poinformujmy ich, że przez jakiś czas nie będziemy w stanie odbierać telefonu, oraz aby nie prosili nas żebyśmy wynieśli śmieci. Ich ewentualna interwencja w naszym pokoju połączona z krzykiem i wyrzutami sumienia jest wielce niewskazana w momencie gdy my akurat próbujemy zagonić naszą maculate do nowego pojemnika – tragedia murowana.
Na pewno też nie zabierajmy się do tego z temperaturą, choroba na pewno zaburzy trzeźwą ocenę sytuacji wcale nie gorzej niż kilka browarów i będziemy starali się mieć wszystko jak najszybciej za sobą.
Mam nadzieję, że ten pseudonaukowy, ale mam nadzieję w miarę ciekawy artykuł nie zniechęci was do ptaszników wymagających większej uwagi, ale interesujących i pięknie ubarwionych;).
// Zły dział, przenoszę - Reiven
Zaloguj się
Rejestracja

LinkBack URL
About LinkBacks


Odpowiedz z cytatem




Zakładki