Witam wszystkich. Chciałbym podzielić się z wami moimi obserwacjami i doznaniami związanymi z udaną próbą rozmnożenia mojego rogacza- Ceratogyrus marshalli.
1. Skompletowanie pary.
Samicę kupiłem 2 lata temu jako nieseksa po 3 wylince. Podczas dopuszczania miała ok. 4,7 długości ciała. Właściwie to czekałem na wylinkę samicy i dopiero chciałem dopuszczać, z tego powodu iż nie liniała już prawie rok czasu!
L4- 8.03.2009r.
L5- 9-04-2009r.
L6- 17.05.09r.
L7- 26.06.09r.
L8- 14.08.09r.
L9- 22.10.09r.
L10- 2.12.09r.
L11- 16.02.2010r.
Samca dorwałem okazyjnie od Bobaza za co Mu raz jeszcze pragnę podziękować. Niezły diabeł z tego karła ;) i skuteczny. Aktualnie sztywny od ok. 2ch miesięcy po miłosnym uścisku z samicą mojego kolegi (możliwe że zadziałał przed śmiercią).
2. Dźigi dźigi, czyli dopuszczano.
Pierwsze i jedyne dopuszczanie z konsekwencją udanej kopulacji odbyło się 10.11.2010r. Mając już samca i czekając na wylinkę samicy coś mnie podkusiło żeby spróbować, a nuż szybciej mi wylinieje po kopulacji. Wstawiłem samca w małym pudełku do faunaboxa samicy i jakież było moje zdziwienie gdy samica wlazła na to pudełko i zaczęła walić nie pukać walić w pokrywę, samiec odpowiadał… Spędziłem samicę z pokrywy w celu wypuszczenia samca i się zaczęło. Zero jakichkolwiek przejawów agresji. Peace and love. Po akcie samiec spokojnie się wycofał.
3. Budowa kokonu.
Odbyła się 19.02.2011r. i trwała przez kolejne 4 dni. Powiększanie gniazda, pajęczynowanie, odpoczywanie czyli standard. Kokon został wbudowany w gniazdo. Warto jeszcze dodać że samica miała już gotowe gniazdo, ale zachowywała się dość niespokojnie wędrując po całym pojemniku jeszcze przed budową kokonu. Postanowiłem dosypać włókna kokosowego po drugiej stronie gdzie był pusty plac do ponad połowy wysokości pojemnika. Bingo! To się jej spodobało, zaczęła kopać norę potem robić nowe gniazdo itd. Warunki jakie utrzymywałem w okresie opieki nad kokonem były następujące- temp. 27-28*C w dzień w nocy ok. 22*C. Wilgotność na oko właściwie susza na maxa. Podlałem może 3 razy małymi ilościami wody (każdorazowo ok. 90ml) podłoże w drugim końcu faunaboxa. Za pierwszym razem podlałem bliżej i woda spłynęła mi do gniazda. Musiałem wtedy przechylić pojemnik żeby wsiąknęła w podłoże a nie została przy kokonie co mogło się źle skończyć.
4. Odebranie kokonu
Aha! Nie było odbierania kokonu. Samica go otworzyła po 33 dniach, czyli wczoraj wieczorem. Wielka była moja radość gdy po powrocie do domu zobaczyłem żwawo poruszające się nimfy2. Potem już nic nie pamiętam z powodu przeholowania z %. Młode postanowiłem dziś zabrać samicy która nie była tym zadowolona. Bardzo. Oczywiście najpierw wyjąłem samicę po czym zacząłem przegrzebywać gniazdo. Teraz ilość bo pewnie to każdego interesuje. Więc tak naliczyłem 156 sztuk żywych nimf2, było też 9 jajeczek popsutych bądź niezapłodnionych i 29 martwych osobników. Dodam, że ok. tydzień przed otwarciem samica zjadła 2 karaczany.
Dla mnie rozmnożenie tego gat. jest osobistym sukcesem i kolejnym bezcennym doświadczeniem. Dla Was czytanie tego być może okazało się nudą, być może cenną wskazówką na przyszłość. Mam odrobinkę nadziei że choć części z Was się podobało i dziękuję za wytrwałość.
Pozdrawiam Wojciech M.
Więcej fotek w moim fototemacie.
Po niespełna 20 dniach wszystkie N2 wyliniały na L1. tak oto wyglądają:
![]()
Zaloguj się
Rejestracja

LinkBack URL
About LinkBacks




Odpowiedz z cytatem


Zakładki