Witam . Z racji tego że udało mi się szczęśliwie uzyskać przychówek P.regalis napiszę mini raport . Pod koniec uzupełnię go zdjęciami, ponieważ jakiś wesołek zajumał mi aparat... no nic ale najważniejsze dane będą . Posiadam również 2 filmy które też umieszczę . Jeden z otwierania kokonu , drugi zaś z ciemnienia nim N1.
Samica 6.5DC zakupiona już zapłodniona od Sato ( pewnie do tej pory pluje sobie w brodę ).
Data kopulacji : nie do końca znana ale z moich rozmów z Sato wynika że po dwóch miesiącach od kopulacji złożyła kokon
Data złożenia kokonu : 08 marzec 2012.
Data odebrania kokonu : 10 kwiecień 2012
Przed złożeniem kokonu : Samica trafiła do mnie mniej więcej trzy lub cztery tygodnie przed złożeniem kokonu. Przestała przyjmować pokarm po tym jak dziabnęła dwa małe świerszcze . Dumna mamusia zanim trafiła do mnie była już ładnie napompowana i odkarmiona .
Parę słów o kokonie jeszcze w terrarium : Od samego początku byłem przekonany że kokon nie wyjdzie ponieważ był to mój pierwszy "pingpong" w życiu. Przez cały czas żyłem ze świadomością nadchodzącego rozczarowania ale jak to mówią "licz na najlepsze bądź przygotowanym na najgorsze". Nie wiem czy udało mi się dla tego że samica jest najlepszą mamusią na świecie , czy może był to czysty traf lub po prostu zdania że z kokonem jak z jajkiem są przesadzone. Terrarium po odebraniu kokonu było przestawiane dobre 4 - 5 razy z przyczyn czysto technicznych. Raz stało na kablu gdzie samica miała 28C raz na szafce gdzie temp spadła do 23C. O wilgotność dbałem w zasadzie jak zawsze , czyli tu trochę wody tam trochę przy czym nie szczególnie omijałem jej gniazdo . Wentylacja też nie była najlepsza ponieważ samica bytowała w terrarium przejściowym czyli starym sześcianie z małą kratką wentylacyjną jedynie na "suficie" terrarium ale o dziwo nigdy nie mam problemów z pleśnią w nim. Nie mogłem się również powstrzymać od palenia tytoniu w pokoju ( głupi nałóg ...) i to w całkiem znaczących ilościach. Na szczęście nie zaszkodziło to ani samicy ani młodym jak i również żadnemu z moich podopiecznych .
Odbieranie kokonu : 10 kwietnia byłem przygotowany na odebranie kokonu samicy ( mimo tego że parę osób mi odradzało ), po kokonie było widać że znacznie się spompował co było dla mnie znakiem że jest w nim coś więcej niż sterta zgniłych jajeczek. Postanowiłem że jeżeli ona go jeszcze nie spaprała to może ja też tego nie zrobię . Uzbrojony w 40 cm patyk , pincetę 18 cm i dużą dawkę odwagi wspomaganą obecnością znajomego przystąpiłem do odbierania. Po otworzeniu gniazda samica od razu zaczęła tańczyć i uderzyła w pincetę z taką siłą że prawie wypadła mi z ręki . Postanowiłem że nie będę się bawił , odgoniłem samicę patyczkiem i z duszą na ramieniu odebrałem pincetą kokon , wsadzając całą dłoń do terrarium bo oczywiście zawsze wiatr w oczy i pinceta okazała się za krótka. Samica była mniej agresywna niż myślałem ale bardziej niż bym tego chciał . Po zamknięciu terrarium chyba dotarło do niej co się stało i zaczęła szaleć i szukać kokonu . Widowiskowe skoki przeplatały się z morderczymi biegami w poszukiwaniu potomstwa. Przez kolejne dwa dni biegała ze zwitkiem pajęczyny pozostałej z oplotu gniazda i torfu . To głupie ale przyznam szczerzę że zrobiło mi się jej strasznie żal i nawet jej złowrogie jak to tej pory "oczka" powodowały u mnie poczucie winy.
Otworzenie kokonu : Kiedy w euforii wpadłem z kokonem do pokoju przystąpiłem do otwierania. Z tej akcji będziecie mogli zobaczyć film ale to potem . W kokonie były już N1 , jedno niezapłodnione jajko oraz 3 - 4 "czarne jak piekło". Przesypałem nimfy na hamak i do inkubatora wio w te pędy.
Parametry inkubacji
Temperatura: 26-28C ( przynajmniej według termostatu )
Wilgotność: 80-90% ( tutaj strzelam na oko bo nigdy nie używałem higrometru)
N1-N2
Nimfy I na nimfy II zaczęły przechodzić po 12 dniach od odebrania kokonu czyli 22 kwietnia . W między czasie jedna nimfa padła. Zauważyłem że jedna strona jej "ciała" nie wykształciła się i nie miała nóżek. Nimfy zaczęły intensywnie ciemnieć mnie więcej 18 kwietnia , co na początku spowodowało u mnie nie kontrolowany wybuch agresji ponieważ pierwsza moja myśl to " popsułem "
N2
Nimfy obecnie są w stadium II. Wszystkie trzymają się na jednej wielkiej kupce i jest ich plus minus 110-120 . Nie chce mi się tego po prostu liczyć .
Warto nadmienić też że jedna z nimf II miała "sklejone" dwa tylne odnóża ale zostawiłem ją w spokoju czas pokaże .Warunki inkubacji takie jak przy N1
Raport będzie uzupełniany z czasem... Życzcie mi szczęścia w ostatnim etapie
Pozdrawiam King
Zaloguj się
Rejestracja

LinkBack URL
About LinkBacks
Odpowiedz z cytatem



Zakładki