Dogrzebałem się do zdjęć mojego pupila i chciałbym się nimi podzielić ;) Jakość zdjęć jest słaba, bardziej zależy mi na zobrazowaniu życia mojego stworka. Przede wszystkim chciałbym podziękować użytkownikowi Blackcoffee, od którego kupiłem tego malucha (L1).
Gatunek: Avicularia versicolor
21.01.2012 Kilka dni po zmianie właściciela. "Brzuszek" spory jak na nadrzewniaka chociaż jako początkujący nie szczędziłem robaczków bez względu na to, że pajączek nie był zbyt zainteresowany...
08.02.2012 Żelek, czyli chwil kilka po wylince. Od teraz Lucjan L2 :)
07.03.2012 Parę dni po 3 wylince. Jak widać wilgotność na poziomie super. Super przesada. Temperatura duża, ok 25 stopni, 26 max. W nocy spadała do ok 22 - 24 stopni. Takie warunki były utrzymywane od L1.
W czasie karmienia po wylince dostał sporego jak na swoje rozmiary świerszcza. Nie wiem czy błędem była za duża ilość jedzenia na raz, czy za dużo białka na raz jak dla Avicularii, czy że te błędy został popełnione przy pierwszym karmieniu po wylince kiedy ciało może być osłabione. Myślę, że to wszystko się skumulowało. Pajączek choć nie miał ogromnego odwłoka nie chciał jeść przez kilka dni potem. Stał się także powolny i ociężały. Odnóża często były lekko zgięte (w szczytowej formie kiedy czuł się dobrze (budował pajęczynę, chętnie polował i jadł, nie był ociężały) podczas odpoczynku odnóża były maksymalnie wyprostowane w stosunkowo sporych odległościach od siebie). No ok, przed wylinką może tak być ale kilka dni po wylince na pewno nie. Zauważyłem, że przednie 4 odnóża są przeważnie złączone trzymane blisko karapaksu, jakby pająk chował się za nimi. Wcześniej tak się zachowywał naturalnie kiedy wilgotność była za mała. Wilgotności zwiększyć już nie mogłem ale zmniejszyłem temperaturę do 20-22 stopni. Nie dawałem mu jedzenia. Po 3-4 tygodniach Lucjan wrócił do formy, wtedy dostał pinkę, którą się zainteresował. Jest zdrowy. Kilka dni później, kilka godzin po dostaniu pinki linieje.
10.04.2012 Po wyjściu ze "stadium przezroczystości" po 4 wylince, przed powylinkowym pierwszym karmieniem (widać po odwłoku). Zdjęcie naprawdę marnej jakości, jednak zamieszczam je ze względu na nieczęsto spotykaną u Lucjana pozę zwaną "6 odnóży skierowanych na przód, 2 do tyłu".
26.04.2012 Raz tylko widziałem go nie przez ścianki pudełka więc postanowiłem przyjrzeć mu się dokładnie w celu zrobienia kilku zdjęć i obejrzenia dokładnie czy pajączek nie ma roztoczy lub pleśni. Nie miał. Pobiegał, poskakał, był grzeczny. Przynajmniej dopóki nie chciałem zaprowadzić go do domku. Za 4 razem mi się udało ;)
Serwis Arachnea.org nie ponosi odpowiedzialności za zdjęcia umieszczane przez użytkowników
06.07.2012 Jeśli przyjrzycie się ściankom swoich terrariów zobaczycie mikroskopijne drobinki kurzu. Jeśli drobinki kurzu się poruszają to oznacza jedno. Roztocza. Domek do wyrzucenia, Lucjan do izolatki. Pajączek dokładnie zbadany wzrokiem, nie widać roztoczy na ciele. Tymczasowy domek z ręcznikiem papierowym w części zwilżonym wodą. Zwierzę czuje się świetnie i drapie po brzuszku... Przez kilka dni nie daję jeść aby roztocza, które mogły pozostać niezauważone nie miały pokarmu w postaci resztek z obiadu.
10.07.2012 Szykuję nowe terrarium. Miałem przenieść na kilka dni (które wydłużyły się do ponad 2 tygodni) pajączka do pudełka z włóknem kokosowym i konstrukcją pomagającą w tworzeniu pajęczyny ale pajączek pozostaje na ręcznikach papierowych, bo... czuje się tam świetnie i tętni życiem. W pierwszym tygodniu ręczniki zmieniane 2 razy, w drugim raz. Miedzy ręcznikami a ścianką pudełka Lucjan zrobił sobie norkę, którą opajęczynował (nie widać na zdjęciu) Po zmianie ręczników jakby nic się nie stało robił nową.
30.07.2012
12.08.2012 No cześć ;)
Wylinkę na L5 przechodził 12.06.2012. Wiem, że terrarium duże ale nie miałem pod ręką nic pośredniego a były wakacje więc było dużo czasu na majstrowanie przy szkle (przerabiane z akwarium), ściankach, wystroju itp. Uważałem też, że przy wewnętrznym higrometrze w takim lepiej będzie mi utrzymać odpowiednie warunki. Myliłem się. Pajączek po jakimś czasie zaczął się robić powolny, uważałem to za normalne, sporo pajęczynował, od ostatniej wylinki trochę czasu minęło - nadchodzi kolejna wylinka. Jednak powolne ruchy przekształciły się w bardzo powolne. Co jakiś czas zdarzało mu się zadrżeć lub okazać agresję bez przyczyny. Potem objawy książkowo jak syndrom dyskinetyczny. Następnie na kilka dni schował się w gnieździe. Nie wiedziałem czy żyje więc dotknąłem go pęsetą. Poruszył się. Pewnego dnia wyszedł z gniazda. Stanął przy wejściu do gniazda i zatrzymał się. I stał. 3 dni w bezruchu, ok ,ale jak poza kryjówką to już trochę za dużo. Postanowiłem sprawdzić czy żyje. Podczas dotykania go pęsetą zadrżenie lub brak reakcji. Kiedy popychałem go pęsetą w celu przesunięcia próbował lecz nie był w stanie się poruszać. Przestawił jedno odnóże dalej, opadł z sił, 10 sekund przerwy, 2 następne odnóża, przerwa. Wyjąłem go z terrarium. Był 24 sierpnia.
24.08.2012 Akurat na tych zdjęciach wyszedł dość normalnie, podczas incydentu bardziej plątał odnóża. Obejrzałem go dokładnie. Na zdjęciach widać jakby miał roztocza na odnóżach i odwłoku jednak to drobinki kurzu. Okazało się, że terrarium mimo wielokrotnego sprawdzania i przetrząsania podłoża miało pleśń. Podłoże miało lekką pleśń głębiej niż sprawdzałem, zapleśniały też... sztuczne liście po stronie niewidocznej przy spoglądaniu z zewnątrz na terrarium. Pierwszy i ostatni raz zastosowałem rozdrobnione włókno kokosowe a nie chipsy. W pożywieniu nie było błędu, to co zawsze, pinki, muchy, świerszcze, wszystko żywe i z własnej hodowli lub tego samego co zawsze zoologicznego. Przyczyna przyczyną ale trzeba działać. Pudełko z ręcznikami tak samo jak na początku lipca, 0 pokarmu, duża wilgotność, mała temperatura (20-21 stopni). Pierwszego dnia siedzi i nie wiadomo czy przeżyje, nie wiadomo czy żyje. 2 dnia porusza się, trochę drętwo ale... po pionowej powierzchni, głównie po ręcznikach na ściankach. 3 dnia siedzi w miejscu na pionowej ściance, nie daje oznak życia. 4 dnia pozycja z dnia 3, bez zmiany położenia. Patrzę i wydaje mi się że pierwszy raz widzę trupa trzymającego się na ścianie. Kiedy się dobrze przyjrzałem zobaczyłem, że ten trup zapajęczynował pół pojemnika. Się znaczy nie trup :)
22.12.2012 Nie było oczywiste dla mnie czy po tym incydencie przeżyje kolejną wylinkę. Przeżył i chyba rekord pobił dojrzewając do 6 wylinki ponad pół roku :) Jednak temperatura była niższa w ostatnim okresie więc mu wybaczam. Od tamtego czasu w ogóle nie doświetlam ani nie ogrzewam. Temperatura pokojowa czyli 21-24 stopnie choć czasem bywało 18-26 stopni. Niską temperaturę wytrzymuje i dobrze się czuje w niej, przy wysokiej temperaturze gorzej się czuje, należy pamiętać o utrzymaniu większej wilgotności. Na zdjęciach (sory za jakość :) ) widać jak straszy mnie że zdechło mu się przy wylince. Po kilku minutach odgiął jednak odnóża od ciała i zaczął je prostować.
31.12.2012 Całkiem sporawy jak na to pudełeczko :) Jednak po wcześniejszych przeżyciach nie chcę mu znowu zrobić za dużego domku. Po następnej wylince do takiego trafi. Robi się agresywny. Zdarza mu się kąsać pęsetę i szarżować na krople wody kiedy zraszam podłoże strzykawką. Czasem potrafi zaniedbać pajęczynę przez kilka tygodni tak, że ta pęka i rozpada się. Potem 2-3 dni nakłada warstwę, która skleja pajęczynę i rozbudowuje ją. Karmię go świerszczami i pinkami, wtedy, kiedy jego odwłok zrobi się mniejszy, lub przynajmniej nie jest duży. Czasem wymaga to 2-3 tygodniowych głodówek. Wydawać się może okrutne ale pajączek jest w szczytowej formie. Myślę, że to przez nieregularność karmienia. Naśladuje to pożywianie się ptasznika w naturalnym środowisku.
Kiedyś muszę go przyłapać na kąpieli i zrobić zdjęcie. Potrafi nieraz wejść ponad połową ciała do nakrętki z wodą, czasem wystaje tylko kilka odnóży. Trwa to kilka chwil dosłownie. Przeważnie zanim się przypatrzę i znajdę aparat już wyjdzie z "wanny". Czynność ta występuje dużo częściej niż ją widzę, ponieważ 2 razy w tygodniu przy zwilżaniu podłoża wymieniam wodę w miseczce i myję ją. Wlewam do niej wody prawie po brzegi i nieraz znajdę pełną, nieraz prawie pustą. Nie mówię, że on wypija tą wodę, to byłoby niemożliwe w takiej ilości. On po prostu ją wylewa wchodząc do niej. Chyba chce pokazać swoją dominację nad stanem wody w miseczce...
Swoją drogą miseczkę przy wymianie wody przepłukuję ciepłą/gorącą wodą i myję mydłem, następnie je spłukując. Nie wiem czy używanie mydła ma znaczenie, ale skoro sam tam wchodzi to raczej mu nie szkodzi.
P.S. Zauważyłem, że położone obok pudełka z pająkiem przedmioty mają wpływ na warunki dla pająka. Położone jak na ostatnim zdjęciu książki zmniejszają odrobinę oświetlenie pudełka i wydaje mi się, że zwiększają wilgotność powietrza w nim na skutek zmniejszenia cyrkulacji powietrza wokół pojemnika. Czasem kiedy zaparzę herbatę kładę szklankę kilkanaście cm od pudełka na pająkiem. Nieraz widać jak pająk przechodzi na ściankę będącą najbliżej szklanki. Dodatkowo zwiększa się oprócz temperatury wilgotność powietrza wokół.
Zaloguj się
Rejestracja

LinkBack URL
About LinkBacks
















Odpowiedz z cytatem

Zakładki