Witam,
Chciałbym zasięgnąć Waszej opinii, na temat smutnej śmierci mojej samiczki A. versicolor 5,5DC.
Mianowicie, zakupiłem ją parę miesięcy temu jako 5,5 DC, była żwawa, agresywna, cieszyła oko swoją aktywnością i kolorami :).
Postanowiłem spróbować swoich sił spróbować ją rozmnożyć, tak więc zakupiłem samczyka, dopuściłem, kopulacja przebiegała bezproblemowo zaraz po włożeniu samca do samiczki (kopulacja 05.04.2013r).
Dnia 04.05.2013r złożyła kokon. Przez cały czas zjadła może z 2 drewnojady i nic więcej,
po odebraniu kokonu, nadal nic nie jadła, więc myślałem, że może szykuje się do wylinki...
Mijały miesiące, odwłok jej malał...malał... i nic... do tego wszystkiego zmagała się z roztoczami, robiłem kwarantanny i wszystkie inne sztuczki o których mogłem poczytać w poradnikach.
Od tygodnia zauważyłem osowiałość, i trudności z utrzymaniem się na ściankach terrarium, ucieszyło mnie to, gdyż wnioskowałem iż nadeszła chwila na którą tak bardzo czekałem - wylinka, jednocześnie miałem jakieś złe przeczucie.
Wczoraj wieczorem zauważyłem, że Avi leży nienaturalnie ułożona na podłożu, (nogi powykrzywiane, cała wilgotna, wręcz mokra) (nie leżała na "plecach"), zaczęła linieć.
Ledwo się z tego wygrzebała, była naprawdę słaba, odwłok niekształtny nogi powykręcane a pazury jadowe były mniejsze niż w wylince WTF?! ogólnie wygląd był jedną wielką masakrą...
Po wylince zostawiłem ją, na noc co by stwardniała... wiedząc, że jedyne co rano zastanę, to jej sfatygowane trudem codzienności ciało... żegnaj, Grażyno, przepraszam.
---- Co o tym sądzicie ? (zdjęć nie robiłem... totalnie wyleciało mi to z głowy, nie mogłem na nią patrzeć :/ ). ----
Zaloguj się
Rejestracja

LinkBack URL
About LinkBacks

Odpowiedz z cytatem

Zakładki