Witam, mam pytanie odnośnie tych kebabów. Bo już drugi raz mi się zdarzyło takie coś...
Raz stoję sobie w pokoju i myślę - co tu porobić. Podszedłem do grzejnika i było takie wiadereczko gdzie spod pokrętła do ustawiania temperatury woda leciała ( wiadereczko przywiązane było - nie stało na ziemi ). Podchodzę sprawdzić czy kapie - patrzę, że nie kapie. Ja już odwiązuję to i coś się w nim ruszyło... wyciągam pokrętło, a tam karaczan... nie wiem skąd się wziął - nie wrzucałem go tam i nikt nie dotyka moich karaczanów i pająków. Teraz też właśnie siedzę, przeglądam " sadola ", kolano mnie zaswędziało - podrapię, spojrzałem się na kolano ( nic na nim nie siedziało tylko odruchowo się popatrzyłem ) a tu tup tup tup szybko coś popełzało pod biurko. Myślę sobie - czarny pewnie ten żuczek co po domach chodzą prawie u każdego albo jakiś nasz polski karaczan. Ale coś za szybko pobiegł. Spojrzałem się, wsadziłem mój głupi łeb pod biurko i tak... coś czarnego, kapciem chciałem przygarnąć do siebie i nie chcący zgniotłem... to pęseta i biore........................ patrze a to karaczan turecki, myślę - co do kur*y?? przecież NIGDY mi ŻADEN nie uciekł! Nikt nie dotykał nawet!!! Wiaderko w którym je trzymam mam bardzo szczelne, dziurki w pokrywce są ( mogę zrobić zdjęcie na prośbę ) - więc nie jest to możliwe żeby 30cm karaczan wspiął się po pionowej powierzchni śliskiej... po tamtym karaczanie nie miałem zbyt dużo myśli, ale teraz nie spokojny jestem - ABY TE DZIADOSTWO SIĘ PO DOMU NIE ROZLĘGŁO..... nie wiedziałem gdzie temat napisać więc napisze w tym dziale. Powie ktoś skąd one mogły się brać? :(
Zaloguj się
Rejestracja

LinkBack URL
About LinkBacks

Odpowiedz z cytatem


Zakładki