Witam serdecznie,
Dojrzałem do tego, by zaprezentować tu moją kolekcję pajęczaków, a przy okazji podzielić się przemyśleniami na temat tego, jak najlepiej takie zdjęcia wykonywać. Niech to będzie zatem nie tylko zbiór zdjęć różnych okazów, ale i żywy poradnik na temat fotografii pajęczaków - mile widziane będą również Wasze porady na temat udoskonalania tej sztuki.
1. Sprzęt do fotografowania
Ja posługuję się lustrzanką cyfrową Nikon D200 + obiektyw AF-S Micro NIKKOR 40mm + lampa SB800. Dobrze jest zaopatrzyć się dodatkowo w statyw, bo przy dłuższych sesjach ręka już taka pewna nie jest, ale przy krótkich sesjach można i bez niego sobie poradzić.
Oczywiście można posługiwać się każdym innym aparatem, ale powiedzmy sobie jedną rzecz szczerze - jeśli chcesz nazywać siebie autorem zdjęcia, to wyłącz ustawienia automatyczne i zacznij bazować na ustawieniach manualnych. Z tego właśnie powodu do fotografii pajęczaków polecałbym lustrzanki (nie tylko cyfrowe) i aparaty kompaktowe. O aparatach automatycznych, telefonach, tabletach i innych cudach najnowszej techniki mówić tu nie zamierzam :)
2. Oświetlenie
Fotografów można podzielić na dwie kategorie: tych, którzy mają tło naturalne, ale nieostre i tych, którzy mają tło czarne. Jedno jest na pewno częścią wspólną - tło nie może odwracać uwagi od głównego obiektu.
Ja jestem zwolennikiem tła czarnego i uzyskuję je poprzez zastosowanie dyfuzora na lampę błyskową. Brzmi poważnie i takie rozwiązanie może słono kosztować, ale da się też to zrobić metodą majsterkową. Celem dyfuzora jest rozproszyć światło, czyli zmiękczyć je na tyle, aby nie powodowało tzw. przepaleń na fotografowanym obiekcie (jasnych plam pozbawionych zupełnie szczegółów fotografowanego przedmiotu lub zwierzęcia). Dodatkowo dyfuzor zmiękczy cienie, które nie będą tak mocno kontrastowe (chociaż to nie do końca się udaje).
Moją główną zaletą zastosowania dyfuzora jest wspomniane wcześniej czarne tło i to przy zdjęciach robionych w pełnym słońcu. Dyfuzor nałożony na lampę w taki sposób, jak na załączonym poniżej zdjęciu sprawia (światło pada prostopadle do obiektywu), że oświetlony jest tylko fotografowany okaz, a na tło już światła brakuje, więc jest ono zupełnie czarne.
A oto zdjęcia ręcznie wykonanego dyfuzora:
Moje rozwiązanie delikatnie różni się od propozycji znajdywanych w sieci. Przede wszystkim różnica polega na kierowaniu światła w dół, a nie w przód. Korzyść jest taka, że fotografowany okaz wygląda tak, jakby był ładnie oświetlony przez słońce padające od góry, a wspomniane tło jest czarne. Jest też jedna wada - pod okazem powstają mocne cienie, co jest uznawane za błąd. Ponieważ nie dysponuję profesjonalnymi lampami montowanymi na obiektywie, to musiałbym się pogodzić z takim efektem, ale staram się go trochę minimalizować poprzez zastosowanie mini blendy. Do mojego dyfuzora dokleiłem prostokątny kawałek tektury, który odbija pewną część światła redukując część ostrych cieniów. Idealnie byłoby zastosować jeszcze jakąś blendę pod aparatem, ale brakuje rąk, kiedy się samemu wykonuje zdjęcia, więc moja mini blenda jest pewnym kompromisem.
Zobaczcie na różnicę zdjęć z zastosowaniem blendy i bez niej:
Zdjęcie bez blendy (pod pająkiem widać czarne cienie, więc efekt nie jest najlepszy):
Zdjęcie z blendą odbijającą część światła (cienie są w części zredukowane):
3. Jak wykonać dyfuzor
Moje rozwiązanie zostało wykonane na lampę zewnętrzną, która daje jednak więcej światła. Podobne rozwiązanie da się też zrobić na lampę wbudowaną.
Do wykonania dyfuzora potrzebne będą:
- pudełko kartonowe
- folia aluminiowa (sreberko)
- papier wielkości A4 (może być z drukarki, ja zastosowałem pergamin do pakowania żywności)
- koszulka na dokumenty
- taśma klejąca
- nożyczki lub nożyk do cięcia tapet
- odrobina cierpliwości
Górna, tylna i boczne płaszczyzny są tekturowe. Od środka całość została obłożona folią aluminiową, która nie pozwala światłu wydostać się przez szparki w kartonie (stąd za bardzo nie dbałem o sposób oklejenia dyfuzora z zewnątrz). Moja folia jest gładka, ale lepsze efekty można uzyskać, kiedy folia będzie pognieciona - wychodzące z lampy błyskowej światło będzie się na załamaniach odbijać, dzięki czemu efekt zmiękczenia światła będzie jeszcze lepszy. Folię dobrze jest przymocować za pomocą taśmy dwustronnie klejącej - robota będzie schludniejsza.
Dolna część dyfuzora (przekątna prostokąta) jest wykonana z półprzezroczystej kartki, która ma właśnie za zadanie zmiękczyć światło lampy błyskowej. Ja włożyłem ją do koszulki na dokumenty, dzięki czemu całość jest trwalsze i nie ma ryzyka zabrudzenia. Koszulkę przyklejamy z każdej strony do tektury, tak aby został zamknięty trójkąt (w przekroju). Teraz, gdy błyśnie lampa, to światło wydostanie się tylko na fotografowany okaz. Ostatnio znalazłem też informację, że zamiast kartki, czy pergaminu można zastosować białą zasłonkę od prysznicu - jeśli ktoś ma niepotrzebną w domu, to może to przetestować.
Zapomniałbym dodać, że w tylnej części dyfuzora należy wyciąć otwór na lampę błyskową. Powinien on być dość ciasny, aby nie uciekało przez niego cenne światło. Tą część warto jest dobrze okleić mocną taśmą klejącą, aby ciągłe wsuwanie i wysuwanie lampy nie zniszczyło znajdującej się wewnątrz folii aluminiowej.
4. Ustawienie aparatu
Parametry, które ustawiasz na aparacie powinny być dostosowane do stosowanej lampy i wielkości dyfuzora. Ja u siebie ustawiam ISO w przedziale 100 - 200. Czas oświetlenia 1/30s i dłużej (jeśli mam statyw). Przesłona dość często na F20 - zwiększa to głębię ostrości, która i tak w makrofotografii jest niewielka oraz sprawia, że światło z tła nie jest w stanie się utrwalić.
5. Punkt ostrości
Każdy chyba w tym momencie będzie kierował się swoimi celami do osiągnięcia, ale jeżeli chcemy zaprezentować cały okaz, to warto ustawiać ostrość na oczy pająka. Ustawienie ostrości w tym miejscu dość często sprawia, że odbiór całego zdjęcia jest lepszy. Gdyby ustawiać ostrość np. na najbliższe nam odnórza, to będą widoczne włoski, ale reszta już będzie rozmazana, więc efekt jest moim przynajmniej zdaniem gorszy. Ustawienie ostrości na oczy nie jest łatwe. Ruchy aparatem o kilka milimetrów sprawiają, że gubi się ostrość w tym miejscu, czyli psuje się efekt. Zauważyłem, że oczy są ostre, kiedy widać w nich maleńkie odbicia światła w otoczeniu. Czasami ten efekt jest bardzo trudny do uchwycenia (przekonaj się sam), ale trening czyni mistrza.
6. Praca z okazami
Wszyscy mamy świadomość, że nasze zwierzaki do najspokojniejszych na świecie nie należą, więc trzeba się z nimi obchodzić z dużą ostrożnością. Niestety żeby wykonać dobrej jakości zdjęcie w zaprojektowanej przez nas kompozycji, to trzeba wyjąć np. pająka z terrarium i umieścić go na konarze lub jakimś kwiatku. Część osób usypia do sesji zdjęciowej fotografowane okaz wkładając je na jakiś czas do lodówki. Dla mnie taka metoda jest nie do przyjęcia, bo po pierwsze przy sesji kilkunastu okazów lodówka by ich nie pomieściła, a po drugie jest to w mojej ocenie męczenie zwierzaków.
Pierwszy warunek, jaki trzeba spełnić, to ograniczyć możliwość ucieczki pająka na zewnątrz pomieszczenia (jeśli już zechce uciekać) oraz miejsca, w których może się nam schować. W naszym "studio fotograficznym" nie powinny też przebywać niepotrzebne osoby, a przede wszystkim takie, które zareagują paniką, gdy pająk ucieknie.
Drugi warunek, to maksymalnie ogranicz ruchy powietrza. Pająki bardzo źle reagują na nagłe podmuchy, więc należy pozbyć się przeciągów, wyłączyć wszelkie wiatraki i klimatyzację oraz.. oddychać spokojnie.
Trzeci warunek, to delikatność. Nawet kiedy fotografuję murinusa, poe, stromatopelmę, czy innego agresora, to siedzą mi grzecznie na konarze pozwalając się długo fotografować, bo ich nie drażnię. Delikatnie naganiam je w terrarium do pudełeczka, z którego później delikatnie wypraszam pająka na konar lub kwiatka. Można do tego używać pęsety, albo zastosować długi pędzelek z miękkim włosiem. Pająka głaszczemy tak delikatnie, jakbyś miał pieścić swoim dotykiem partnerkę - wersja dla panów ;). Jeśli wypchniesz go gwałtownie z pudełka licząc na to, że za chwilę pająk będzie grzecznie pozował, to na pewno spotka Cię porażka. Zatem cierpliwość i delikatność, to podstawa przy tym zajęciu.
Czasami zdarza się, że nawet delikatne wyganianie pająka z pudełka i tak go spłoszy i będzie on nam ganiać po korzeniu. Staraj się pilnować żeby nie uciekł gdzieś daleko. Warto wiedzieć, że nasze okazy są z natury leniwe i nawet, jeżeli w pierwszym momencie chce im się biegać, to i tak wkrótce się zmęczą dając Ci wtedy szansę do zrobienia kilku ciekawych i bezpiecznych ujęć.
Czwarty warunek, to ograniczona zasada zaufania. Bądź zawsze czujny i nie spuszczaj pająka z oczu. Dobrze wiemy, że potrafią być one błyskawiczne w zachowaniu, a kiedy robisz zdjęcia makro, to twoja twarz będzie czasami tylko kilkanaście centymetrów od największego jadusa. Nieuwaga może sprawić, że potrącisz go obiektywem lub dyfuzorem i już za chwilę możesz go mieć na twarzy lub ręce. Powstrzymaj się wtedy od gwałtownych ruchów. Jeżeli w pierwszym momencie Cię nie zaatakował, to później też nie musi tego zrobić. Policz zatem w myślach do 10 (lub zastosuj inną szybką metodę radzenia sobie ze stresem), a później postaraj się zagonić łobuza do pudełka za pomocą pęsety (miej ją zawsze w pobliżu).
7. Aranżacja zdjęcia
Wiemy już w jaki sposób prostymi metodami wykonać dobre zdjęcie (na tyle, na ile dostępny sprzęt nam pozwoli), to teraz trochę o pozowaniu i aranżacji przestrzeni.
Pająk na stole, kolanie lub ręce ciągle będzie tym naszym wspaniałym pająkiem, ale zdjęcie już takie wspaniałe nie będzie (uwierz mi). Warto zatem zaaranżować otoczenie w taki sposób, jakby zdjęcie zostało wykonane w naturze! Przygotuj sobie zatem zestaw różnych konarów, korzeni i tym podobnych akcesoriów. Ja pozwoliłem sobie nawet na to, żeby w pudełku kartonowym umieścić kawałek korzenia, posadzić w ziemi zielone roślinki i dodać jeszcze do tego wszystkiego nieco mchu. W ten sposób mam taką mini dżunglę :)
Zwróć też uwagę na ułożenie zwierzaka, którego fotografujesz. Czasami warto poczekać aż wyprostuje jakieś odnóże lub wręcz odwrotnie - jak je podniesie dając wrażenie pewnej akcji. Wczuj się w rolę scenarzysty przygotowującego sesję do Animal Planet lub jakiejś wystawy. I prawdę mówiąc to jest najtrudniejsze zadanie, którego ja ciągle się uczę. Mówi się, że to nie aparat robi zdjęcie, a fotograf i tu się z tym w pełni zgadzam :)
Powodzenia!
Kilka przykładowych zdjęć (c.d.n.) - dwa pierwsze zrobione jakiś rok temu, a kolejne są już teraźniejsze.
Avicularia versicolor
Haplopelma lividum
Stromatopelma calceatum
Heterometrus petersii
![]()
Zaloguj się
Rejestracja

4przydatnych postów
LinkBack URL
About LinkBacks










Odpowiedz z cytatem






Zakładki