Hej wszystkim... Postanowiłem założyć drugi dziennik, co, jak mi się wydaje, nie do końca zgodne jest z zasadami, ale... Kilkukrotnie zeżarło mi strony z mojego pierwszego tematu, to po pierwsze, a po drugie - zacząłem nową hodowlę, więc to dobry moment na rozdzielenie tego wszystkiego... Więc jeśli robię śmietnik - prosiłbym o usunięcie poprzedniego dziennika - Calmwater w sieci zabójczego piękna Calmwater w sieci zabójczego piękna - P. murinus usambara.
Pisałem już o tym, co mam, jak wygląda pomieszczenie itp. ale wszystko zniknęło :/ Może tu nie zniknie...
Tak więc, jako "spider-room" służy mi pomieszczenie około 1.2m x 1.5m, półki na 1 ścianie, ogrzewanie: Grzejnik z olejem (żeby ryzyko pożaru było mniejsze) 450w. Temperatura: ok 25-26 w dzień i 23-24 w nocy. Oświetlenie: Żarówka LED z możliwością zmiany kolorów (czerwień na wieczór, jasne na dzień, w nocy brak) - nie jest idealne, ale to tylko pająki, więc nie potrzebują specjalnego światła... Co do aktualnego stanu kolekcji, to wygląda on tak (jeśli o niczym nie zapomnę):
3x P. vorax ok L4/L5
3x P. metallica L4/L5
3x C. sanderi L5/L6
3x B. smithi L2/L3
3x N. chromatus (1x L3, 2x L1)
2x A. seemanni sp. blue L4/L5-L7
2x E. cyanognathus L4/L5
2x H. maculata L2/L3
2x S. calceatum L2/L3
E. murinus L6/L7
P. eclesiasticus (?) L6/L7
H. pulchripes L5/L6
dorosła parka M. balfouri (samica zliniała, z dopuszczaniem muszę poczekać)
samica P. regalis sub
P. platyomma L7/L8
S. terrosus młodziak
Co do podopiecznych, to najżarłoczniejsze są chromatusy (które potrafią atakować mączniki 2x większe od siebie), smithi (żrą tyle, ile dam, a ograniczam gdy boję się, że pękną) oraz A. seemanni - też jedzą praktycznie za każdym razem. I tu dziwne: Jedna przeszła u mnie raptem jedną wylinkę, a druga już ze 3 - 4, warunki mają identyczne. Szybciej rosnąca mieszkała w za dużym pojemniku, gdzie nie było jej widać (zakopana pod ziemią, 0 tuneli na powierzchnię, nic), mączniki musiała jednak znajdować, bo wyliniała w tym pojemniku 2 razy, niemniej dla lepszej kontroli przeniosłem ją do moczboxa, zobaczymy, czy będzie to miało wpływ na jej tempo wzrostu...
E. cyanognathus - 1 padł nie wiedzieć dlaczego, 1 żre wszystko, co mu dam, a 1 postanowił mieszkać pod samym wieczkiem pojemnika i jest strasznym niejadkiem - mam nadzieję, że nie padnie, warunki ma identyczne, jak ten pierwszy... H. pulchripes też, nie wiedzieć czemu, lubi pogrymasić, ale póki co rośnie i chyba szykuje się do wylinki.
S. terrosus... Strasznie mnie ten pająk kręcił już w Polsce, ale nie mogłem go legalnie mieć, tutaj znalazłem go przypadkiem przez grupę na FB. Koszt nie był za wysoki (20 funtów z przesyłką, więc mniej niż 100zł), niemniej ucięliśmy sobie dość obowiązkową rozmowę ze sprzedającym; Tu chcą oni wiedzieć, czy wiesz, co kupujesz, czy masz 18 lat (proszą czasem o zdjęcie dokumentu), jakie masz doświadczenie z pająkami. Wyciąganie go z pojemnika w którym przyjechał było ciekawe o tyle, że papier był mocno ściśnięty, więc trzeba było się troszkę namęczyć, żeby go wyciągnąć. Pajączek nie wspina się po powierzchniach płaskich, ale szybko okazało się, że pęseta płaską powierzchnią nie jest, więc malec dziarsko ruszył w stronę moich palców (pozwiedzać chciał, wolno chyba, nie?), niemniej miałem drugą pęsetę w pogotowiu (nie chciałem sprawdzać, czy to naprawdę takie łagodne maleństwa). Pajączek wylądował w słoiku z piaskiem z nakrętką, w której od góry są porobione dziurki, profilaktycznie (i w sumie bezzasadnie) stoi on w jeszcze jednym pojemniku. Maluch potrafi drałować dookoła słoika i próbować wspinać się (totalnie bezskutecznie), siedzieć w jednym miejscu godzinami, bądź znikać - jak się zakopie, to można pomyśleć, że uciekł. Pierwszy posiłek zjadł z ociąganiem - zostawiłem go z mącznikiem sam na sam na noc, by nad ranem odkryć, że podopieczny skonsumował nową znajomość - pająk pod piaskiem, kawałek mącznika wystaje nad powierzchnię. Widać, że gatunek ten dysponuje ciekawym jadem - mącznik po nocy zmienił kolor na czarny...
Drugie karmienie - tu mnie mile zaskoczył. Cóż, przegłodziłem go miesiąc (w końcu na pustynie nie często ma okazję coś zjeść) i poczęstowałem mącznikiem 3x większym, niż rozstaw jego odnóży (w końcu mają taki jad, by powalić skorpiona, więc pewnie dziabnie i poczeka, aż jad zacznie działać). Pająk jednak najprawdopodobniej przegrał z małym głodem; Błyskawicznie zaatakował gigantyczny posiłek, wskakując na niego i kąsając. Mącznikowi się to, oczywiście, nie spodobało, więc zaczął się wić, niemniej pajączek wściekle trzymał się go, kąsając w czasie tego szalonego rodeo kilkukrotnie. Po pewnym czasie mącznik wyraźnie osłabł, a pająk, wyraźnie zadowolony, zabrał się za długo wyczekiwany posiłek.
Aktualnie jest on u mnie ok. tydzień po wylince (przed siedział zakopany przez dobry tydzień, pociemniał, po - wyszedł na powierzchnię jeszcze jako żelek) i nakarmię go w przyszłą sobotę, kiedy odwiedzi mnie znajomy - może coś uda się nagrać? Zobaczymy. A, i S. terrosus potrafią być szybkie, więc trzeba to mieć na uwadze, gdy się coś przy nich robi. Choć myślę, że S. calceatum mogą okazać się większym wyzwaniem ;)
Zaloguj się
Rejestracja

LinkBack URL
About LinkBacks

Odpowiedz z cytatem

Zakładki