Witam
Od jakiegoś czasu jestem w posiadaniu małej hodowli ptaszników, na razie same maluchy, najstarsza Caribena Versicolor to L7. Od jakiś 2-3 tygodni walczę z plagą roztoczy. Zaczęło się od tego że jeden z maluchów tydzień po wylince padł, w tedy po raz pierwszy zaobserwowałem białe żyjątka. Martwy Psalmopeus miał na swoim ciele (głównie w okolicach szczękoczułek) wczepioną sporą ilość roztoczy. Przejrzałem bardzo dokładnie wszystkie pojemniki z pozostałymi ptasznikami, w kilku zaobserwowałem chodzące tu i ówdzie roztocza. Część pojemników wydawała się czysta od nieproszonych gości więc postanowiłem je zostawić, resztę wyparzyłem i wymieniłem torf na nowy. Dodatkowo zauważyłem, że trzy maluchy mają na sobie roztocza, przeniosłem je do wyparzonych pojemniczków, wyłożonych mokrymi ręcznikami papierowymi, które staram się wymieniać codziennie. Dzisiaj jeden z nich przeszedł wylinkę i zrzucił z siebie roztocza, więc wsadziłem go z powrotem do moczboxa z torfem.
W międzyczasie w pojemnikach, w których wymieniłem torf zdążyłem zauważyć pojedyncze roztocza (ehhh..). Dzisiaj, wyciągałem resztki karmówki, połowa niezjedzonego przez ptasznika świerszcza była oblepiona białymi żyjątkami. Dodam, że pojemnik, z którego wyciągnąłem te resztki był urządzany jakoś 2 tygodnie temu, więc wszystko jest w nim raczej świeże, łącznie z torfem i małymi elementami wystroju.
To tchnęło mnie do kolejnej kontroli wszystkich ptaszników. Na kolejnych maluszkach zaobserwowałem białe punkciki, więc i je przeniosłem do "kwarantanny ręcznikowo-papierowej". Wywaliłem już torf praktycznie z każdego pojemnika, zostawiłem tylko trzy ptaszniki w spokoju. Jeden stracił odnóże, więc nie chce go niepokoić, przeniosę go zaraz po wylince a dwa pozostałe miały niedawno wszystko wymieniane. Przejrzałem karmówkę, zajrzałem świerszczom pod skrzydła, sprawdziłem nawet torf z którego korzystam.
Martwi mnie ta sytuacja dość mocno, nie mogę się pozbyć tych roztoczy mimo, że staram się trzymać względną czystość u ptaszników. Przecieram regularnie kurze z regału, nie wkładam ptasznikom elementów wystroju znalezionych na zewnątrz tylko te zakupione na targach. Myślę, że pewnym problemem może być dość wysoka temperatura, utrzymująca się za dnia (mieszkam na poddaszu więc podczas cieplejszych dni temp. u ptaszników może sięgnąć około 28 stopni, choć trafiają się i cieplejsze dni).
Chciałem prosić o jakąś radę, jak pozbyć się nieproszonych gości. Chciałbym również wiedzieć czy są one sporym zagrożeniem dla hodowli i czy powinienem łączyć śmierć ptasznika z obecnościom roztoczy, czy mogły się one pojawić po śmierci ptasznika. Niżej zamieszczam kilka zdjęć poglądowych.
https://imgur.com/SGYu4eX - roztocza na Caribena Versicolor, w okolicach szczękoczułek.
https://imgur.com/a/TAtjIJp - roztocza na maluchu Tapinauchenius Violaceus.
https://imgur.com/XNctODb - roztocza na maluchu Tapinauchenius Violaceus.
https://imgur.com/YgTgIrq - look na całą hodowlę
Proszę o wyrozumiałość, to mój pierwszy post na tym forum.
Zaloguj się
Rejestracja

1przydatnych postów
LinkBack URL
About LinkBacks

Odpowiedz z cytatem

Zakładki