Witam wszystkich!
Moja przygoda z terrarystyką? Ehhh...
Za dzieciaka zawsze coś tam się hodowało :D Masa chomików, kotów (które w okolicach mojego domu miały wybitnie ciężkie warunki :D) , rybek etc.
Pierwsza zajawka na ptaszniki pojawiła się chyba w wieku gimnazjalnym, gdy poraz pierwszy zobaczyłem ptasznika w pewnym sklepie zoologicznym w Kaliszu. Przeglądając rząd terrariów moim oczętą ukazała się przepiękna dorosła braszka. Wtedy oczywiście nie miałem pojęcia co to za "tarantula", jednak pamiętam ją doskonale jakby to było wczoraj ;) Była to miłość od pierwszego wejrzenia! Niestety zaporowa cena jak dla dzieciaka (chyba ponad 350 zł) a przede wszystkim kategoryczne "wybij to sobie z głowy" rodziców były zaporą nie do pokonania dla "konsumpcji" tej miłości :(
Pierwszym ptasznikiem, którego kupiłem, wraz z bratem w szkole średniej, był Grammostola pulchripes w stadium L2/3. Ptasznik bardzo dobrze się nam trzymał i rósł, chociaż bardzo powoli jak to Grammostola. Po niespełna trzech latach był już pokaźnych rozmiarów. Ja wyjechałem na studia, brat opiekował się gramką. Po przeprowadzce na studia do dużego i pięknego xD miasta Łódź miłość do hobby dała o sobie znać. Szybko zakupiłem trzy maluchy. Jednym była irminia a dwa pozostałe to maculaty :D Wiem, wiem, wiem. Agresja, jad, szybkość i ogólna trudność hodowli lvl up o conajmniej kilka parseków xD Teoretycznie o tym doskonale wiedziałem jako już stały czytelnik tego forum. W praktyce też nie było źle. Zachowując zasady zdrowego rozsądku, bezpieczeństwa ponad wszystko i nie mówiąc już o wszelkich dostępnych środkach asekuracji manipulacji przy nich udało się je szczęśliwie "wychowywać" przez niespełna rok. Właśnie rok...
Żywota swego dokonały ginąc w trujących oparach muchozolu czy innego gówna. Powodem była plaga rybika w łazience. Współlokatora postanowiła prewencyjne wypsikać całe mieszkanie pod nieobecność moją i kumpla. Nie przyszło jej podobno do głowy, że może to zaszkodzić "takim dużym, groźnym pajonkom i do tego zamkniętym w terrariach".
Pierwsza Grammostola również zdechła. Nie wiem co było przyczyną. Brat przyznał się, że karmił ją żabkami (oczywiście specjalnie do tego hodowanymi. Nie, nie, na pewno nie z odłowu ;) ) Nie mam pojęcia czy to było DS. Nie mieszkałem już wtedy w domu rodzinnym a brat nic nie zaobserwował.
I póki co tak to wyglądało do niedawna. Wciągnąłem w to hobby kumpla z którym mieszkam i z którym znam się w sumie od urodzenia. Postanowiliśmy rozpocząć małą hodowlę o czym więcej wieczorem, gdy wrócę z pracy ;)
Zaloguj się
Rejestracja

12przydatnych postów
LinkBack URL
About LinkBacks

Odpowiedz z cytatem



Zakładki