Witam wszystkich :)
Ze 2 godzinki temu dotarły do mnie pajączki jak w temacie.
jako, że siedzę w pracy zaciekawienie w pokoju było dość duże podczas odpakowywania, spodziewali się chyba potwora, który zaraz odgryzie im rękę :D
Cały pomysł z rozpoczęciem hodowli zaczął się od mojej córki (lat 7 :))
Miesiąc temu złapaliśmy kątnika, który przechadzał się po ścianie, pierwsze pytanie Natalki: "tato, czy musimy go wypuścić".
Bez większego zastanowienia powiedziałem, że możemy go przezimować, szczęście jakie od niej biło było niesamowite.
Oczywiście moja druga połówka panicznie bojąca się pająków mało nie wyskoczyła przez okno jak go zobaczyła :)
tak więc Natalka zaczęła się opiekować kątnikiem, ku mojemu zdziwieniu, sama łapie mączniki, lekko ukatrupia i wrzuca do kątnika.
Stwierdziłem, że chyba mogła by zacząć z czymś ambitniejszym i tak padło na B. hamorii, a przy okazji dorzuciłem sobie N. chromatusa, złapałem sporą zajawkę (żona tylko kręci oczami) :D
Nie było mowy, żebym namówił ją na dwie sztuki w domu dlatego mój będzie pilnował komputera w pracy.
Wrzucam zdjęcie N. chromatusa.
Jutro dorzucę B. hamorii jak już dotrze do domu.
Nie chciałem trzymać ich w moczboxach, dlatego dostały całkiem ładne pojemniki o wymiarach 5,7x5,7x4 dla N. chrmatusa L1 i ciut większy 8x8 dla B. hamorii L3.
Teraz patrzę, że chromatus schował się pod kawałkiem korka, który mu rzuciłem.
Mam małe mączniki dla nich, przed karmieniem dostaną "po głowie" i chyba przytnę je do wielkości pająków.
Czy pierwsze karmienie spróbować zrobić jutro czy jeszcze poczekać ?
Zaloguj się
Rejestracja

LinkBack URL
About LinkBacks

Odpowiedz z cytatem
Zakładki