Witam wszystkich,
Dzisiejsza sytuacja, która przytrafiła mi się rano jest dla mnie tak niemożliwa, że postanowiłem podzielić się nią razem z Wami, a zarazem uwiecznić ją w tym poście :)
Przechodząc do rzeczy zacznę od tego, że wczorajszej nocy (z 29 na 30.04) niestety uciekło mi kilka sztuk Poecilotheria bara L1 z mojej grupówki. Była to ucieczka jawna, wyłącznie z mojej winy, ale nie o tym ten temat. Mam zamiar za jakiś czas dokładniej opisać to zdarzenie. Oczywiście akcja poszukiwawcza trwała dzisiaj drugą noc jednak jak każdy wie z L1 jest to bardzo trudne tak i efekty nie są zbyt zadawalające.
Dzisiaj rano ledwo wstałem, bo musiałem podskoczyć na chwilę do pracy. Szybko się ogarnąłem w biegu założyłem kurtkę i do auta. Po drodze musiałem jeszcze stanąć na stacji żeby zatankować i wkońcu dotarłem do celu (40km jazdy). W pracy byłem dosłownie 10 min musiałem tylko wziąć kilka rzeczy i z powrotem. Jadąć musiałem zadzwonić (nie polecam tego robić ;) ) tylko gdzieś zapodziała mi się karteczka z numerem tel więc zacząłem przeszukiwać kieszenie i rozglądać się po aucie czy gdzieś mi nie wypadła (tego też oczywiście nie polecam). Karteczki wtedy nie znalazłem, ale widok małej barki na kurtce na wysokości klatki piersiowej był bezcenny.
Wnioski:
1. Możesz stawać na głowie, robić nocne czuwania, przeszukiwać cały dom etc. a pająka znajdziesz w dosłownie najmniej oczekiwanym momencie.
2. Impossible is nothing ;)
Pozdro
Zaloguj się
Rejestracja

3przydatnych postów
LinkBack URL
About LinkBacks


Odpowiedz z cytatem

Zakładki