Ceratogyrus marshalli v1
1. INFORMACJE
Pająki:
Wielkość samicy - ok 5+ DC (kupiona w połowie lata 2013, ponoć niemal rok nie liniała)
Wielkość samca - taki karakan mały w porównaniu do samicy, nie więcej jak 3,5 DC.
Doświadczenie samicy - brak danych, prawdopodobnie brak
Ostatnia wylinka samicy - 2012? u wcześniejszego właściciela
Ostatnia wylinka samca - ok 5 tygodniowy w momencie dopuszczania.
Dopuszczanie:
Czekałem na wylinkę samicy aż jeden z podrostków dojrzał i po miesiącu się napełnił, więc zapoznałem go z samicą z czystej ciekawości jak ten gatunek się zachowuje i jaki poziom agresji wzajemnej reprezentuje. Byłem niezwykle zdziwiony przebiegiem "zajścia" bo to przecież szybki morderczy agresywny i nieprzewidywalny marshalli jak to niektórzy go malują...
2013-12-12 kopulacja. Poniżej filmik z kopulacji:
Ceratogyrus marshalli mating 2013-12-12 (tel quality)
Każda kolejna próba dopuszczania kończyła się brakiem zainteresowania ze strony samicy, nawet nie chciała zjeść samca jak w braplaście je zostawiłem na 3 dni, jedynie się od niego "odpajęczynowała" xD
Warunki:
Braplast 19x19x19
Podłoże - po dopuszczeniu samica przełożona do pojemnika z wermikulitem i skośną półką korka.
Temperatura i wilgotność w trakcie inkubacji 28-29C całą dobę, wilgotność raczej niska, jedynie poidełko.
Gdy samica zabunkrowała się w komorze kilkukrotnie polałem jej podłoże wodą.
Karmienie:
Samica mocno skarmiona w momencie randkowania z samcem. Po kopulacji zjadła jeszcze około 7 dorosłych dubii, nie mam pojęcia gdzie ona to zmieściła... gdyż każda dubia była niemal jej rozmiarów.
Kokon:
2013-12-18 rozkopanie i poszerzenie jamy. Apetyt nadal dopisuje, samica posturą przypominała już kulę ;)
2014-01-28 samica cały dzień zawzięcie i namiętnie oplata jamę, dzień wcześniej mocno podniesiona wilgotność z całkowitej suszy do jesiennego błota.... ręka zadrżała i za dużo się polało z butli 5L... no cóż ważne że się nie utopiła.
2014-02-01 złożenie kokonu w postaci wiszącego hamaku, samica oczywiście zaległa na środku ze zmęczenia.
Odebranie:
2014-02-13 Skoro kokon i tak sobie wisiał swobodnie to uznałem, iż samica jest zbędna i ją bezczelnie wygoniłem z gniazda i relokowałem aby nie próbowała nic zniszczyć. Była niezwykle agresywna nawet nie wiem ile razy zagryzła pędzel,aż w pewnym momencie jak oparzona wyskoczyła z gniazda i zaczęła tak biegać jakby chciała pobiec w każdym kierunku jednocześnie. Wtedy wykorzystałem sytuację i ją przełożyłem.
2014-02-17 otworzyłem kokon, w środku dorodne NI trochę podsuszone, ponieważ wszystkie brzegowe były podklejone do kokonu. Ręcznie je ściągałem, bardzo twardoskóre w dotyku, żadna nie pękła przy odrywaniu. Przesypane na hamak 6cm nad centymetrem wody.
2014-02-22 wszystkie nimfy mocno pociemniały i następnego dnia przed południem już były NII. Przełożone na kokosa. W sumie 260sztuk NII.
2014-03-18 wszystkie są już L1. 100% nimf przeżyło.
2.FOTORELACJA
Matka młodych szama dubię
Samica wraz z dawcą genów
Stało się... miała być wylinka a jest hamak
Warunki w braplaście
Bialutki, nieco zbity, bezwonny
Jakaś ciemność prześwituje sobie ze środka
A tu całe stado morderców NI !!!
Dzień przed linieniem na NII
NII, bardzo szybko pociemniały i niesłychanie szybko się czołgały
Jak widać całość nie ma jednakowych preferencji odnośnie wilgotności
Uwaga konkurs!
Kto jako pierwszy trafnie wytypuje ilość L1 otrzyma dwie sztuki maluchów ;)
Zaloguj się
Rejestracja

LinkBack URL
About LinkBacks













Odpowiedz z cytatem
Zakładki