EDYTA: wątek został przeniesiony (dziękuję rossa) więc dopiszę początki tego przypadku:
23.11.2014 - dotarła do mnie paczka z Avicularia metallica, radość ogromna, bo to piękny pajączek i chciałem go mieć w swojej gromadce, zwłaszcza, że zwolniło mi się spore terrarium po samcu P. cambridgei. Po kilkunastu godzinach po rozpakowaniu przesyłki i przeniesieniu do moczboxa pająk zaczął przejawiać aktywność, ale dość nietypową:
https://www.youtube.com/watch?v=Dz1Z...ature=youtu.be
Leżenie na plecach i wywijanie nogami? Pomyślałem, że to oznaki wylinki. Niestety okazało się, że te podobne do Dyskinetic Syndrome konwulsje są najprawdopodobniej objawem przemarznięcia pająka w czasie transportu lub inną wadą (może zespół Tourette'a?) Tutaj muszę pochwalić sprzedawcę, bo po zobaczeniu filmiku od razu postanowił wysłać mi drugą sztukę A. metallica dzięki czemu mam teraz porównanie dwóch pająków z tego samego kokonu.
Napisałem wątek na forum z zapytaniem co się dzieje i czy to normalne, którego to kontynuacja za sprawą admina rossa (nie odmieniam, tak samo jak łacińskich nazw ptaszników) stała się początkiem tego dziennika. Pierwszą odpowiedzą był wyrok śmierci co mnie zasmuciło, ale nie zniechęciło do opieki nad schorowanym pająkiem. Wszystkie swoje poczynania kierowane zdrowym rozsądkiem i troską o pupila postanowiłem dokumentować.
Na początku zadałem sobie pytanie "z czym walczysz?", skoro to przemarznięcie, więc trzeba jak z człowiekiem, ciepłem (ale nie ogniem!) zwalczać. Stała temperatura 30stC i bardzo wysoka wilgotność. Zdecydowałem się na prawie, że bagienne warunki, bo przeczytałem, że w Kolumbii młode osobniki właśnie w takich egzystują i z wiekiem dopiero przenoszą się w wyższe połacie lasów. Było widać poprawę, drgawki zelżały lecz dalej przy bodźcach zewnętrznych się pojawiały, stąd decyzja o zaglądaniu do pająka tylko w przypadku nawadniania podłoża.
26.12.2014 - Do pierwszej wylinki (L2) udało się dotrwać bez ani jednego posiłku co odbiło się na przyroście masy, pająk był prawie taki sam jak przedtem. ALE nie było śladu po drgawkach, pozostała niechęć do posiłków i równie ascetyczne ilości pajęczyny.
I TU KONIEC EDYTY, reszta jest opowiedziana w postach poniżej, temperatura jest nadal utrzymywana na poziomie 30-25 stopni, czasem pozwalam jej spaść przy wyłączaniu lampki, aby symulować tryb dzień-noc.
oto Avicularia z którą były problemy, zdjęcie z 04.01.2015:DSC_0287.jpg pajęczyny zrobiła symboliczną ilość (chyba po to, żeby nie zrobić mi przykrości), na pokarm reaguje ale ucieczką T_T. Napiszę jeszcze, że po wylince stała się bardziej aktywna i ustały jej drgawki. Nie ma też problemów z leżeniem podwoziem do góry. Tu dla porównania jej siostra:DSC_0288.jpg Większa, ruchliwa i moim zdaniem z ciemniejszym karapaksem (pierwsza ma brązowy, druga prawie czarny).
// wydzieliłem Twoje posty do odrębnego tematu w dziennikach hodowlanych. Tu możesz teraz swobodnie dalej dzielić się z nami wrażeniami z hodowli ale Avi. Jeśli chcesz, żeby zmienić Ci tytuł tematu, to daj znać na pw. Pozdrawiam - rossa
Zaloguj się
Rejestracja

LinkBack URL
About LinkBacks
Odpowiedz z cytatem
Zakładki